
Indyjską biblioteczkę kupiliśmy niedawno. Stanęła w pokoju, a na dolnej półce stanął koszyk z zabawkami psów.
Gdy Beza zobaczyła go, a na stercie zabawek swoją fioletową piłeczkę, podbiegła żeby ją wziąć.
Podchodziła to z jednej, to z drugiej strony, ale zabawki nie dało się dosięgnąć bez wchodzenia na półkę.
Lekko stąpnęła – ale od razu cofnęła łapkę. Rozejrzała, otrząsnęła. prychnęła.
Jakby wejście na półkę, silny zapach egzotycznego drewna przenosiły w inny świat.
Jakby mops miał szósty zmysł i widział więcej niż pozostali domownicy…
Bo wystarczy włożyć głowę do starej biblioteczki by zobaczyć zatłoczone, hałaśliwe ulice Madrasu czy Bombaju i ciężki los psów żyjących na ulicach, w upale, bez wody i jedzenia.
Jak to dobrze móc zrobić krok do tyłu, zejść z półki i wrócić na swoje posłanko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz