sobota, 25 lipca 2009

MOPS I STARA INDYJSKA BIBLIOTECZKA


Indyjską biblioteczkę kupiliśmy niedawno. Stanęła w pokoju, a na dolnej półce stanął koszyk z zabawkami psów.

Gdy Beza zobaczyła go, a na stercie zabawek swoją fioletową piłeczkę, podbiegła żeby ją wziąć.
Podchodziła to z jednej, to z drugiej strony, ale zabawki nie dało się dosięgnąć bez wchodzenia na półkę.
Lekko stąpnęła – ale od razu cofnęła łapkę. Rozejrzała, otrząsnęła. prychnęła.

Jakby wejście na półkę, silny zapach egzotycznego drewna przenosiły w inny świat.
Jakby mops miał szósty zmysł i widział więcej niż pozostali domownicy…

Bo wystarczy włożyć głowę do starej biblioteczki by zobaczyć zatłoczone, hałaśliwe ulice Madrasu czy Bombaju i ciężki los psów żyjących na ulicach, w upale, bez wody i jedzenia.

Jak to dobrze móc zrobić krok do tyłu, zejść z półki i wrócić na swoje posłanko.

poniedziałek, 20 lipca 2009

BEZA W ŁÓŻKU




Zanim psy zamieszkały z nami mieliśmy wielkie postanowienia. Na przykład, że psy nigdy nie będą spały w łóżku!

Któregoś dnia zastaję Bezę w łóżku. Śpi.
- Co pies robi w łóżku?! – pytam podniesionym głosem.
Beza nadal śpi. Nawet nie drgnie.

Zmieniam ton i pytam słodkim głosem
– O, jaki piękny piesek! Jaki grzeczny! Jaki kochany!
Beza śpi, nie rusza się, tylko…. merda ogonem.

niedziela, 19 lipca 2009

MOPS ŁAGODZI OBYCZAJE




Wieczorny spacer często wypada nam ulicą prowadzącą wzdłuż parku od placu, gdzie delikatesy 24h/d oczekują na spóźnionych i często spragnionych.
Dwóch takich mam teraz przed sobą.
Głośno rozmawiają i podzwaniają szklaną zawartością siatki.

Mam obawy, ale zrównuję się z nimi i wtedy Zuza, jak zwykle wylewna, skacze w stronę idących żeby się witać.
Zadziera łepek, merda ogonkiem i wpatruje entuzjastycznie w twarze krótko ogolonych mężczyzn.
- Czad ! – gruby głos przystaje na widok Zuzi.
- Normalnie czad, - Ty jak „MiB” nie? - zwraca się do kolegi.

Mężczyzna przyklęka na kolanie i drapie Zuzię w ucho.
- Wie Pani strasznie lubię takie zwierzaki, pogłaskać mogę?
Przytakuję bo co mam zrobić? Nie zgodzić się?

- A ty ty, a ty ty, - pieści się dryblas czochrając Zuzę po plecach.
Wreszcie wstaje ale zanim odejdzie odwraca się jeszcze i rzuca do mnie.

- No zajebiste ma Pani te pieski!
I tak jest zawsze. Bo mopsy mają dar.
Z równą łatwością rozmiękczają serduszka małych dziewczynek co serca typów spod ciemnej gwiazdy.