Wieczorny spacer często wypada nam ulicą prowadzącą wzdłuż parku od placu, gdzie delikatesy 24h/d oczekują na spóźnionych i często spragnionych.
Dwóch takich mam teraz przed sobą.
Głośno rozmawiają i podzwaniają szklaną zawartością siatki.
Mam obawy, ale zrównuję się z nimi i wtedy Zuza, jak zwykle wylewna, skacze w stronę idących żeby się witać.
Zadziera łepek, merda ogonkiem i wpatruje entuzjastycznie w twarze krótko ogolonych mężczyzn.
Zadziera łepek, merda ogonkiem i wpatruje entuzjastycznie w twarze krótko ogolonych mężczyzn.
- Czad ! – gruby głos przystaje na widok Zuzi.
- Normalnie czad, - Ty jak „MiB” nie? - zwraca się do kolegi.
Mężczyzna przyklęka na kolanie i drapie Zuzię w ucho.
- Wie Pani strasznie lubię takie zwierzaki, pogłaskać mogę?
Przytakuję bo co mam zrobić? Nie zgodzić się?
- A ty ty, a ty ty, - pieści się dryblas czochrając Zuzę po plecach.
Wreszcie wstaje ale zanim odejdzie odwraca się jeszcze i rzuca do mnie.
- No zajebiste ma Pani te pieski!
I tak jest zawsze. Bo mopsy mają dar.
Z równą łatwością rozmiękczają serduszka małych dziewczynek co serca typów spod ciemnej gwiazdy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz